Udostępnij

Zrobiłem eksperyment na żywych ludziach. Zapytałem: jeśli chcesz być bogaty, ile za to zapłacisz? Zaskakujące wnioski. Ciekawe, jak ty odpowiesz.

Można siedzieć i dawać dobre rady. Nawet jeśli są one w teorii najlepsze na świecie, są tylko teoretyczne. Idealne modele czasami rozsypują się w zderzeniu z rzeczywistością. Dlatego to co wymyśliłem, postanowiłem sprawdzić na żywych ludziach. Niżej opisuję, co wyszło z mojego pomysłu w temacie bogactwa.

Pierwsze pytanie, o śmierć(!)

Cały eksperyment zaczynam z grubej rury. Do mojego badania wziąłem około trzydziestu osób. W różnym wieku, wykonujących różne zawody, z różnym wykształceniem. Jedyne co ich łączy, wszyscy są z Wrocławia (plus jedna osoba z Wołowa).

Teraz pierwsze pytanie. Załóżmy, że prowadzę firmę, która ma specyficzną usługę. Moja firma przez rok sprawi, że nie umrzesz. Dokładnie przez 365 dni nie przeniesiesz się na inny świat. Ile byłbyś w stanie zapłacić za taką usługę?

Większość ludzi (zgodnie ze zdrowym rozsądkiem) od razu odpowiadała, że nie mogę nikomu zagwarantować życia przez cały rok. Dwóch bardzo młodych facetów odparowało, że nie potrzebują takiej usługi, bo i tak nie umrą. Jedna dziewczyna stwierdziła, że regularnie się bada, diagnozuje i leczy. Tak więc, z powodu choroby nie umrze w tym roku. Jedyne, co jej grozi to wypadek. A na to nie mam wpływu.

Pozostali przystąpili do testu. Na pytanie o cenę, którą są gotowi zapłacić, odpowiadali bardzo różnie. Zaczęło się od 3.000 zł. Było 7.000 i nawet 15.000 zł. W tym ostatnim przypadku, człowiek ma chyba sporo skrywanych powodów (stan zdrowia), skoro bez wahania stawia taką, a nawet większą kwotę. Interesowała go od razu usługa na pięć lat.

Teraz pytanie drugie, czyli osłupienie

No dobra, kupujesz usługę, która polega na tym, że przez rok będziesz żył. A co mam zrobić, gdy nie wywiążę się z tej usługi? Innym słowem, co mam zrobić, gdy umrzesz?

Tu wszyscy byli zgodni. Będę musiał ponieść konsekwencje zerwania umowy. Zawsze były to konkretne i bardzo wysokie kwoty. Ta dziewczyna, która była gotowa zapłacić 3.000 zł, chciała w zamian 500.000 zł. Ktoś inny kalkulował tak: mam polisę na życie na 800.000, ona pokryje kredyt. Dobrze będzie, gdy żona dostanie drugie osiemset. Ktoś inny oczekiwał wypłaty z góry swojego rocznego dochodu.

Pytanie numer trzy: Bogactwo(!)

Zbliżamy się do finału.

Wyobraź sobie: prowadzę firmę, która zajmuje się tym, że przez rok możesz być bogaty. Od jutra, przez 365 dni. Ile jesteś gotowy zapłacić za taką usługę? Ankieta dotyczyła dokładnie tych samych osób, co wcześniej. Cześć z nich pytałem o bogactwo dopiero po kilku dniach od pytań o śmierć.

Bogaty zapłać oszczędności

Cały eksperyment zaczynam z grubej rury. Do mojego badania wziąłem ponad trzydzieści osób. W różnym wieku, w różnych zawodach, z różnym wykształceniem. Jedyne co ich łączy, wszyscy są z Wrocławia (plus jedna osoba z Wołowa).

Jak łatwo przewidzieć, nikt nie powiedział, że nie potrzebuje takiej usługi. Bardzo dużo osób od razu zadeklarowało, że przeznaczyliby na taki cel wszystko co mają. Były to kwoty od 7.000 do 80.000 zł. Inni ostrożnie deklarowali część swoich oszczędności.

Ostatnie, czwarte pytanie…

No dobra, a co musiałbym zrobić, gdyby moja firma nie wywiązała się z umowy? Czyli, co chcesz w zamian, gdybyś nie był jednak bogaty przez rok?

Moja żona powiedziała bez mrugnięcia okiem „Chyba bym cię zabiła”. Reszta ankietowanych była bardziej powściągliwa. 95 procent z nich oczekuje zwrotu opłaty za usługę. Ciekawostka, trzem osobom wystarczyłby zwrot 80 procent wpłaty (bo przecież moja firma poniosła jakieś koszty związane z działalnością). Tylko dwie osoby zażądały rekompensaty (300.000 i 500.000 zł).

Wnioski z bogactwa

Pierwszy wniosek, którzy zauważali od razu sami ankietowani. Za bogactwo zapłaciliby o wiele więcej niż za życie. Obiektywnie przyjmując, nie jest to jakieś wielkie odkrycie lub zaskoczenie. Prawdopodobieństwo śmierci w ciągu roku nie jest ogromne.

Gdyby na ulicy obok stał transport do jakiegoś obozu zagłady, perspektywa byłaby całkiem inna. Zresztą na handlowaniu życiem, nie jeden szanowany Europejczyk, dorobił się sporej fortuny.

Realne korzyści wynikające z natychmiastowego bogactwa, są dużo większe, niż hipotetyczna groźba utraty życia. Więc standardowa reakcja.

Ci, którzy deklarowali, zapłatę za bogactwo wszystkich swoich oszczędności (np. 10.000 zł) nie zmieniali zadania nawet wtedy, gdy podkreślałem, że bogactwo może być w ciągu roku wydane tylko na konsumpcje (bez inwestycji lub oszczędzania). Czyli wydajesz wszystko co masz. Przez rok żyjesz jak bogacz. Mija ten czas i nie masz nic więcej ponad to, co miałeś przed przystąpieniem do programu.

Drugi wniosek dotyczy odpowiedzialności za niewywiązanie się z usługi bogactwa. Niemal wszyscy żądali zwrotu całości swoich, zainwestowanych oszczędności. Te pieniądze mają dla nich największy priorytet. Między innymi dlatego na moim blogu, LiczPieniadze.pl piszę o oszczędzaniu. To co zaoszczędziłeś jest już twoje.

Wniosek z liczenia pieniędzy

Wiele osób wytykało mi w oczy, że nie jestem w stanie zagwarantować im życia przez cały rok. Podejrzewali próbę oszustwa lub przynajmniej grubego przekrętu. Usłyszałem dla przykładu taką obawę: „Będziesz utrzymywał mnie na OIOM-ie jak warzywo do końca roku, by nie wypłacić odszkodowania za zerwanie umowy?”

Z drugiej strony, nikt, ani jedna osoba (nawet te, które deklarowały wpłacenie wszystkich oszczędności swojego życia) nie podważyła moich magicznych zdolności w sprawieniu, by stali się bogaci.

Gorące teksty

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.