Udostępnij

Przypadkowo odkryłem skuteczny sposób, jak oszczędzać na jedzeniu. W sześć tygodni jestem na plusie 400 zł. Jem dokładnie to samo, co wcześniej. Przy okazji schudłem o 6 kilogramów. To proste rozwiązanie jest dla każdego. (Ten tekst powstał w 2018 roku, jeśli szukasz konkretnych wskazówek, jak oszczędzić na jedzeniu przejdź do aktualizacji treści w artykule Jak oszczędzać na zakupach – plan awaryjny).

Nigdy nie planowałem wprowadzać oszczędności na jedzeniu. To jedna z rzeczy, która sprawia mi ogromną przyjemność. Przy lekkiej korekcie diety, jem tak dużo, jak dotychczas. Dwa drobne elementy, które wprowadziłem w życie, zupełnie przypadkowo zamieniły się w oszczędności.

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że oszczędności pojawiły się natychmiast. W pierwszym tygodniu, w portfelu zostawało zauważalnie więcej pieniędzy. Przekonasz się sam, gdy używasz gotówki (co każdemu, kto chce oszczędzać doradzam).

Przy okazji przepis na kurczaka (czyli potrawę przygotowaną zgodnie z moją dietą), której zdjęcie jest ilustracją do tego artykuły znajdziesz na blogu Dom z duszą.

Chłopak pyta, jak oszczędzać na jedzeniu?

Na pewnej grupie dyskusyjnej w internecie pewien chłopak napisał mniej więcej tak:

„Wydaję teraz bardzo dużo na jedzenie. Jak to zmienić? Gdy byłem studentem, spokojnie wystarczyło mi w miesiącu 700 zł. Teraz oczywiście zarabiam znacznie lepiej i jem rzeczy lepszej jakości. Jednak w miesiącu idzie na żywność ponad 2.000 zł. Jak to zmienić? Bo przeszkadza mi, że tak dużo przejadam.”

Pod wpisem pojawiła się setka dobrych rad. Ludzie, którzy chcieli pomóc, podzielić można na trzy główne grupy.

  • Weganie. Ci radzili, by chłopak przestał jeść wszelkie produkty odzwierzęce. Ich zdaniem, to one generują największe koszty jedzenia. W opozycji są składniki ich diety. Podobno o wiele, wiele tańsze. Ich rada: kupuj składniki wegańskie. (Czy tak jest w rzeczywistości przekonaj się osobiście w sklepie. Mam swoje zdanie na ten temat, ale ono dziś nie jest najważniejsze.)
  • Hiper-Marketowcy. Ta grupa radziła wyprawy do dyskontów oraz hipermarketów, gdzie można robić jednorazowo duże zakupy. Często można też upolować mega promocje i zrobić zapas zakupów w atrakcyjnej cenie.
  • Gastronomicy. Najmniej liczna grupa z dobrymi radami. Ci wyliczali, że można za bardzo małe pieniądze żywić się w barach mlecznych. Radzili, by stołując się w sieciówkach, korzystać z kuponów rabatowych. Albo przychodzić do lokali, tuż przed ich zamknięciem i jeść za pół ceny. Dzięki temu, za te same pieniądze można kupić więcej jedzenia. Dodatkowo wszystko z darmową dolewką(!).

W tym miejscu, ja dołożę jedną swoją radę. Chcesz wydawać mniej na jedzenie, to mniej kupuj. To jest efekt eksperymentu, którego stałem się ostatnio obiektem. Dla wielu osób robienie mniejszych zakupów wydaje się nierealne. Wiem, co myślicie, bo myślałem dokładnie tak samo.

Oszczędności na jedzeniu

By wydawać mniej pieniędzy na jedzenie trzeba, po prostu mniej kupować jedzenia. Identycznie, jak w oszczędzaniu. By oszczędzać pieniądze trzeba ich mniej wydawać. Lubię prostotę, nic na to nie poradzę.

Oszczędności na jedzeniu

Rewolucyjna zmiana diety na wegańską może być zabójcza dla portfela. Gdy jednego dnia wyrzucisz z lodówki masło, mleko, mięso, sery i jajka, będziesz musiał przytargać ze sklepu ich roślinne zamienniki. A to oznacza robienie całkiem nowych zakupów. Wyobraź sobie, że z dnia na dzień wprowadzasz się do nowego mieszkania. Nie ma w nim nic prócz mebli. Widzisz ile rzeczy musisz kupić? Tak samo będzie przy drastycznym przestawieniu się na inny rodzaj diety totalnej.

Chomikując zapasy z promocji w hipermarketach, zamrażasz gotówkę, którą i tak musisz wydać. Każda zaradna osoba szuka okazji i z nich korzysta. To naturalne i godne pochwały. Jednak zdrowy rozsądek podpowiada, by nie kupować 10 kg ryżu, gdy oszczędzasz w ciągu roku na takiej operacji kilkanaście zł (przy jednorazowym wydatku rzędu 130 zł).

Dodatkowo możesz wpaść w pułapkę obrzydzenia. Sam trzymam w szafce trzy kartony mleka, które zostały z hurtowego ładunku kupionego w promocji. Nie mogę już na mleko patrzeć. I pewnie je wyrzucę.

Mało opłacalne jest też jeżdżenie po jedno opakowanie makaronu do hipermarketu na drugim końcu miasta, tylko dlatego, że kosztuje o 50 groszy mniej niż w osiedlowym sklepie.
(Temat, gdzie i jak zrobić sensowne zakupy, jest bardziej złożony. Zasługuje na ogromny wpis.)

Jak kupować mniej jedzenia? Czyli, jak oszczędzać na jedzeniu?

Teraz dochodzę do mojego sposobu, by oszczędzać na jedzeniu. Przypomnę tylko, że takie oszczędności pojawiły się u mnie przy okazji innych działań. Nigdy ich nie planowałem.
Najważniejsze metody oszczędzania na jedzeniu opisałem w artykule Jak oszczędzać na zakupach – plan awaryjny. Wszystko opisane z punktu widzenia finansów osobistych.

Tu dokładnie pokażę metodę, która w moim przypadku sprawdziła się idealnie. A do tego jest bezbolesna. Po wielu miesiącach dyplomatycznych zabiegów, udało się mojej Izie wysłać mnie do dietetyka. Mniejsza o to, czy podstępem, czy obietnicą, czy groźbą… Efekt jest taki, że razem ze specjalistą usiadłem do analizy tego, co jem.

Otrzymałem zalecenia, które streszczę w głównych założeniach. Trzy razy w tygodniu po 150 gr ryby. Trzy razy w tygodniu 150 gr mięsa. Każdego dnia nie więcej niż 300 gr owoców. 6 jajek w tygodniu. Dużo strączkowych w każdej postaci oraz warzyw, ile tylko zmieści się na talerzu.

Stanąłem przed wyborem: albo będę jadł w kółko to samo, dzięki czemu zacznę wymiotować na myśl o monotonnym jedzeniu. Albo wszystko zaplanuję, by mieć zróżnicowane posiłki. Wybrałem opracowanie jadłospisu.

I to on, ostatecznie okazał się kluczem do ogromnych oszczędności na jedzeniu. Bo w planowaniu ukryta jest potęga. Zaraz się przekonasz, jak to działa.

Stanąłem przed wyborem: albo będę jadł w kółko to samo, dzięki czemu zacznę wymiotować na myśl o monotonnym jedzeniu. Albo wszystko zaplanuję, by mieć zróżnicowane posiłki.

Oszczędności na wydatkach w domu

Jadłospis – plan wydatków na jedzenie

Zrobiłem swój jadłospis tylko dlatego, by mieć przyjemność z jedzenia oraz, by oszczędzać czas na gotowaniu (wszystko w domu gotujemy samodzielnie). Całość dań opracowałem zgodnie z zaleceniami lekarza.

Jeśli na śniadanie mam ciecierzycę z kaszą jęczmienną, oliwą i warzywami, ta sama ciecierzyca (którą wcześniej sobie ugotowałem) będzie głównym składnikiem humusu na obiad (więc nie musze jej już gotować, oszczędność czasu) z kalafiorem (którego część zostanie mi na kolację jutro) i surówką z pomidorów, cebuli, bazylii i oliwy. I jeszcze zostanie mi odrobina ciecierzycy, którą dodaję do kurczaka w zaroślach, o którym wspomniałem na samym początku. I tak dalej, i tak dalej.

W efekcie, kupujemy w sklepie tylko to, co jest potrzebne do przygotowania dań z jadłospisu. Innych rzeczy nie ma sensu kupować, bo i tak chodzę obżarty po samą kokardę. Nigdy w życiu nie jadłem tak dużo, jak teraz. Sam nie wiem dlaczego spada mi waga (-6 kilogramów).

Oszczędności na wydatkach w domu

Gdy patrzę na listę zakupów przed wprowadzeniem diety, od razu widzę, że kupujemy zdecydowanie mniej rzeczy do jedzenia. Inna sprawa, że prawie nic się nie marnuje. Wcześniej wyrzucaliśmy na przykład pół bochenka chleba lub ziemniaki, które zakwitły. O klątwie jogurtu stojącego, gdzieś w rogu lodówki tydzień po terminie przydatności do spożycia, nawet nie wspomnę.
Dobry plan, to klucz do oszczędności

Wcześniej nigdy nie rozumiałem, dlaczego w dyskusjach o planowaniu domowych wydatków, tak często pojawiał się postulat, by je wszystkie spisać i skatalogować. Teraz już wiem. Moje wnioski ze spisu wydatków na żywność wkrótce się tu pojawią.

Zacznij, zobaczysz czy będą oszczędności

Zabrałem się do tematu od drugiej strony. Czyli najpierw zaplanowałem wydatki (na podstawie zaleceń specjalisty) w oparciu o jadłospis. Czyli podstawą była całkiem inna lista potrzeb niż dotychczas. Co ciekawe, jem praktycznie to samo co wcześniej (z wyjątkiem pieczywa, które niemal całkowicie przestało istnieć). Na pewno jem o wiele bardziej wyszukane rzeczy niż wcześniej np. tatar, krewetki, wędzony szczupak, ser owczy. Na pewno wydaję też mniej na jedzenie.

Popatrz sam, ubiegłotygodniowy zakup owczego, długodojrzewającego sera (250 gr za 11 zł) ma się nijak do wcześniejszego wyjścia do mięsnego. Ze sklepu wychodziłem wtedy z parówkami z szynki, kabanosami wieprzowymi, wędzonym bekonem, szynką z liściem oraz trzema udkami kurczaka (59 zł). Jeśli takie zakupy robiłem zazwyczaj w sobotę, to w środę znowu musiałem iść do mięsnego.

Wiem, że planowanie posiłków i lista zakupów, nie jest metodą dobrą dla każdego. W moim przypadku się sprawdza.

Zawsze, przy temacie oszczędzania na jedzeniu pojawia się inne pytanie. Dlaczego chcesz to robić?
Jeśli musisz wprowadzić plan oszczędnościowy, bo brakuje gotówki w budżecie domowym – dobrze trafiłeś. Na moim blogu pokazuję, jak ogarnąć pieniądze, by czuć się bezpiecznie. Zaoszczędzenie kilkuset złotych miesięcznie, to dobry początek.
Jeśli dochodzisz do wniosku, że zbyt wiele pieniędzy przejadasz. Też dobrze trafiłeś. Tu znajdziesz sposoby, jak zmienić efekty, które generują twoje zarobki. To może być pierwszy krok do bezpiecznej zamożności.

Tego właśnie życzę każdemu. Uważam, że jeżeli w każdym domu będzie jedna osoba zaradna finansowo, to zmieni się los finansowy bardzo wielu ludzi. Dlatego prześlij ten artykuł dalej…

Piotr Kamiński LiczPieniadze.pl

Kto to robi?

Nazywam się Piotrek Kamiński. Na LiczPieniadze.pl zajmuje się bezpieczeństwem finansowym. Ten temat fascynuje mnie z trzech powodów… Więcej

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.