Udostępnij

Jeśli sam się nie pochwalę nikt mnie nie pochwali 🙂 Udzieliłem wywiadu. Z autorem bloga kredytowego, rozmawiałem o najlepszym ubezpieczeniu pod kredyt, o cenach i kruczkach w polisach.

Michał Dawidowicz prowadzi czytelników swojego bloga przez zawiłości kredytowe. Skupia się głównie na kredytach hipotecznych. Do tematu podchodzi w sposób praktyczny. Przy okazji, w przystępnej i ciekawej formie (blogkredytowy.pl).

Każdy, kto szuka informacji o kredycie na mieszkanie, prędzej czy później styka się z ubezpieczeniem na życie. Czasami banki wymagają, by polisa była zabezpieczeniem spłaty kredytu. Czasami sami kredytobiorcy dochodzą do wniosku, by pozbyć się ryzyka.

Niżej fragmenty mojej rozmowy z Michałem Dawidowiczem.

—-

Moi czytelnicy są zainteresowani głównie kredytami hipotecznymi. Często wiąże się to z ubezpieczeniem na życie. Po co Kowalskiemu ubezpieczenie na życie?

Brutalnie ujmując temat, Kowalskiemu ubezpieczenie nie jest potrzebne do szczęścia. Kredyt zawsze mogą spłacać jego dzieci, wnuki i prawnuki. Takie, współczesne wydanie niewolnictwa za długi. To bank udzielający kredytu jest zainteresowany, by otrzymać natychmiast pieniądze, gdy plan Kowalskiego na długie i szczęśliwe życie zakończy się przed ostatnią ratą kredytu.

Na palcach mogę policzyć ludzi, którzy przy okazji kredytu wprowadzają zabezpieczenie, by chronić swoje (a nie banku) interesy. Świadomość o sposobach minimalizowania ryzyka jest zastraszająco mała. Dlatego prowadzę blog.

Dlaczego nikt nie bierze z banku 500 tysięcy złotych i tygodniami nie nosi ich w foliowej reklamówce po mieście? Ta sama osoba, bez mrugnięcia okiem, wyciąga z banku pół miliona w kredycie i jego spłatę pozostawia losowi. W moim przypadku ryzyko, że nie dożyję do końca tego miesiąca, statystycznie rzecz ujmując, jest tysiąc razy większe niż wygranej w Lotto. A ubezpieczenia opierają się na naukach ścisłych.

Na co może liczyć posiadacz ubezpieczenia względem kredytu hipotecznego?

Zróbmy eksperyment. Kupiłbyś swojej żonie pół miliona za 60 zł? Walizkę pełną legalnych pieniędzy za jedyne 60 zł.

Piotr Kamiński - LiczPieniadze-pl

Kowalskiemu ubezpieczenie nie jest potrzebne do szczęścia. Kredyt zawsze mogą spłacać jego dzieci, wnuki i prawnuki. Takie, współczesne wydanie niewolnictwa za długi. To bank udzielający kredytu jest zainteresowany, by otrzymać natychmiast pieniądze.

No jasne!

A gdyba Twoja żona dostała te pół miliona, to co by zrobiła z tymi pieniędzmi?

Najpierw spłaciłaby kredyt hipoteczny, żeby się go pozbyć…

Oczywiście. Po pierwszej euforii z posiadania mieszkania kredyt zazwyczaj zamienia się we wrzód, którego każdy chce się jak najszybciej pozbyć. A gdy nie ma tych 500 tysięcy, to co się dzieje?

Ja muszę spłacać raty kredytu…

W przypadku ubezpieczenia na życie Twoja żona otrzymuje gwarancję, że w sytuacji, gdy definitywnie przestaniesz przynosić do domu pieniądze, ktoś inny wyłoży całą kwotę na spłatę wszystkich długów. Kredytobiorca przerzuca na kogoś innego problem w razie nieszczęścia. W tym przypadku na firmę ubezpieczeniową.

Mam mnóstwo dowodów na to, że polisa na życie zapewnia przede wszystkim spokojny sen. Pozwala cieszyć się życiem na całego. A w razie czego… Niech się martwi towarzystwo ubezpieczeniowe.

W Stanach Zjednoczonych firmy ubezpieczeniowe wynajmują czasami detektywów, by ci dyskretnie doglądali najcenniejszych klientów.

Czym się kierować przy doborze ubezpieczenia? Cena, zakres, rozpoznawalność towarzystwa ubezpieczeniowego?

Po pierwsze i chyba najważniejsze, zawsze rozmawiaj tylko z agentem, któremu ufasz. Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli rozmowa dotyczy tylko ceny polisy, trzeba przynajmniej mieć się na baczności. Zobacz sam, rozmawiamy już godzinę, a o cenie wspomniałem może dwa razy. Bo cena nie jest najważniejsza w ubezpieczeniu na życie!

Kluczowe jest, by polisa zadziałała dokładnie wtedy, kiedy ma zadziałać. Po cholerę płacić za coś, co będzie bezużyteczne? Wbrew pozorom jest bardzo wielu etycznych agentów z ogromną wiedzą i doświadczeniem.

W Internecie różni doradcy piszą najczęściej wielkimi literami: zwracaj uwagę na wykluczenia (czyli sytuacje, gdy firma ubezpieczeniowa nie wypłaci świadczenia). Ale w realnym świecie nic to nie oznacza. Ubezpieczenia są tak skomplikowane, jak chemia molekularna.

Podam przykład. Spotkałem się kiedyś z właścicielem ogromnej hurtowni we Wrocławiu. Rozmawialiśmy o najzwyklejszym na świecie ubezpieczeniu na życie i oczywiście o wykluczeniach z trzech różnych towarzystw. Na pierwszy rzut oka, identyczne zapisy.

Jakiś czas później, człowiek spędzał urlop w Turcji. Akurat w tym czasie, Erdogan wprowadził tam stan wyjątkowy. Przedsiębiorca przypomniał sobie o naszej rozmowie i dzwoni nad ranem do mnie. Pyta, czy jego ubezpieczenie na życie działa teraz w Turcji? Nie działało! Wrócił do Polski i zmienił polisę.

Z rozpoznawalnością brendu ubezpieczyciela też jest różnie. Widziałem rewelacyjną polisę branżową dla lekarzy. W specyficznych obszarach ryzyka genialne rozwiązanie. I niedrogie. A nazwa towarzystwa ubezpieczeniowego nikomu nic nie mówi. Ich witryna internetowa to jedna jedyna strona. Gdybym był lekarzem miałbym to ubezpieczenie!

Cała rozmowa na blogu Michała Dawidowicza blogkredytowy.pl

Gorące teksty

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.