Udostępnij

Zobacz zwyczajną historię z ostatniego roku. Prawdopodobnie, będziesz miała więcej szczęścia. Żona mówi, że czasami przesadzam… Ja tylko rozmawiam z ludźmi. Każdy ma swój rozum, prawda?

Przed rokiem spotkaliśmy się na grillu u znajomych żony. Nazywaliśmy ich żartobliwie M2.. Bo to Magda i Mikołaj /*. Jeśli przekroisz jabłko i przyłożysz do siebie dwie połówki, tak byli dopasowani.

Ale odjazdowa para

Gdy ona lubiła słodką herbatę, on pił tylko gorzką. Gdy on lubił sobie pospać, ona wstawała o 5:00. Jeśli ona rzucała ciuchy na podłogę w łazience, on składał równiutko skarpetki, które wkładał do pralki. Czyli dobrali się idealnie.

On pracował w centrum logistycznym pod Wrocławiem. Ona opiekowała się dzieckiem, a przy okazji piekła ciasta. Przepyszne! Niejeden miał okazję się o tym przekonać, bo sprzedawała czasami swoje przysmaki.

Jak to na grillu, rozmawialiśmy o wszystkim. Wiedzieli, jakiego bloga piszę, więc zeszło na filozoficzne pytanie: „Ile warte jest moje życie?”, zapytał Mikołaj. A gdyby miał polisę na życie na milion, to opłaci się żoneczce wrzucić suszarkę do wanny, gdy będzie się kąpał, zastanawiał się.

Liczymy pieniądze (ubezpieczenie na życie)

Na serwetce szybko policzyliśmy ile on zarabia, jak długo będzie pracował, ile żona będzie z niego miała i podobne. Wyszło, że Magdzie nie opłaca uśmiercać męża (nawet, gdyby miał tak ładne ubezpieczenie na życie).

Do emerytury Mikołaj będzie przynosił jej swoją wypłatę, czyli razem 2.300.000 zł. Tak licząc w przybliżeniu. (W teorii ubezpieczeń, nazywa się to interesem ubezpieczeniowym, o czym więcej pisałem Ubezpieczenie na życie, po co mi ono potrzebne?).

Ubezpieczenie dla partnera

Do emerytury Mikołaj będzie przynosił jej swoją wypłatę, czyli razem 2.300.000 zł. Tak licząc w przybliżeniu.

To był naprawdę udane popołudnie. Do domu wróciliśmy z sernikiem. Potem kontakt, jakoś się urwał.

Rok później

Żona spotkała przypadkiem Magdę na początku sierpnia.
Ta zapytała, czy nie potrzebuje słoika jagód, bo przywiozła od rodziców… Do Wrocławia przyjeżdżała co dwa tygodnie. Przywoziła jagody, wcześniej jajka. Na jagodach wyciągała nawet 300 zł. Ale wożenie jajek nie było zbyt opłacalne. W międzyczasie sprzedała mieszkanie i zamieszkała z synkiem u rodziców. Miała jednak problem ze znalezieniem przedszkola dla małego. Trochę ją to martwiło, bo za chwilę miała rozpocząć pracę. Ludzie mówią, że ciasta nadal robi pyszne. Na początku roku Mikołaj zmarł… Synek często pyta Magdę, kiedy tata wróci ze szpitala?

Gdybym nie wiedział, to luzik

Niby zwyczajna historia. Ale, jeżeli znasz dokładnie sytuację, to lekko paraliżuje. Widziałem na tej serwetce z liczbami, w jakim miejscu Magda się nagle znalazła. Wiem, ile potrzebowała każdego miesiąca na rachunki.

Bez sensu będzie gadanie, a mogli zrobić to, czy tamto. Przecież to tylko liczby. Żona mówi, że przesadzam. Też tak myślisz?

/* imiona przezornie zmieniłem

Prawo autorskie do zdjęcia: dobledphoto / 123RF Zdjęcie Seryjne

Gorące teksty

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.
Pieniędzmi zajmuję się zawodowo.