Udostępnij

Jak myślisz, dlaczego nerwowo odliczasz dni do wymarzonego wyjazdu? Egzotyczna lokalizacja oraz miły hotelik, to złudzenie. Urlop jest pułapką dla twoich pieniędzy. Spokojnie, nie rezygnuj z wakacji. Działaj jednak świadomie. Sprawdź w czym uczestniczysz.

Natrafiłem na informacje o początkach współczesnej, masowej turystyki. Włosy stanęły mi dęba. Nie miałem pojęcia w czym uczestniczę. Zdumiewające jest też to, że wszystkim wydaje się to zupełnie naturalne. Chodź z naturą nie ma nic wspólnego. Kto i po co nam to wmówił? Oczywiście chodzi i pieniądze. I właśnie o tym piszę dalej. Zaraz zobaczysz, jaki to ma wpływ na twoją zamożność.

Urlop? Co to takiego?

Wszystko zaczęło się w połowie XIX wieku, wraz z szybkim rozwojem przemysłu w Anglii. Rodziła się nowa grupa społeczna – pracownicy najemni. Ludzie tyrający przez cały tydzień w fabrykach, mieli już tego dość. Wymusili więc na pazernych kapitalistach obowiązkowy dzień wolnego. Długo, długo potem dostali też prawo do tygodniowego wypoczynku w ciągu roku.

Zauważ, że w tym samym czasie polski chłop idący za pługiem lub zbierający snoby zboża, nie miał pojęcia o istnieniu czegoś takiego, jak urlop. Choć ten przynajmniej miał chwilę wytchnienia w zimie, gdy o świcie nie trzeba było iść w pole.

Początek zorganizowanej turystyki

Angielscy robotnicy zaczynali zarabiać coraz więcej. Coraz częściej, po opłaceniu wszystkich rachunków, coś im zostawało. Czyli pojawiły się pierwsze oszczędności. A, że natura ludzka jest słaba, zdarzało się, że pieniądze w całości były przepijane. Działo się to zazwyczaj w dniu wolnym od pracy.

I tu właśnie pojawia się nasz bohater – Thomas Cook. To od jego nazwiska pochodzi nazwa najstarszego na świecie biura turystycznego. Angielski pastor owładnięty był misją walki z alkoholem. Wymyślił, że można pracownikom zorganizować wolny dzień tak, by nie mieli szansy sięgnąć po kieliszek. A przy okazji można na tym zarobić.

Zaczął więc montować grupy, które za niską opłatą, podróżowały koleją po Wyspach Brytyjskich. Później też po Francji, Szwajcarii i Egipcie (tu już trzeba było płacić całkiem sporo). Szybko interes zwęszyli też właściciele fabryk, którzy tworzyli coś na kształt współczesnego Funduszu Wczasów Pracowniczych.

Umowa była prosta. Dobrze pracujesz dostajesz za to pensje. Masz też prawo do nagrody, możesz kupić sobie w naszej fabryce wycieczkę. Nawet w ratach, odciąganych od każdej wypłaty. Czyli cudowny obieg zamknięty pieniądza. Gotówka wychodziła od pracodawcy i po chwili do pracodawcy wracała.

Dobry urlop z pensji nie istnieje

Znasz na pewno przynajmniej jedną osobę, która bierze pożyczkę, by pojechać na urlop. Tam, przez dziesięć lub czternaście dni bawi się na całego. Je, pije i cieszy się życiem. Później trzeba wrócić do znienawidzonego biura, by spłacić długi. Tylko po to, by za rok, znowu w nagrodę za wzorowe wyniki mieć szansę na chwilę wytchnienia.

Oszczedzenie na wakacjach - pieniądze

Presja na wakacyjne wyjazdy jest ogromna. Zwróć uwagę, że mówimy o zjawisku, które jest stosunkowo młode. Zorganizowany przemysł turystyczny nie ma jeszcze nawet 200 lat.

Urlop zawsze robi sporą wyrwę w osobistym budżecie. Koszty pobytu, dojazdu lub dolotu oraz wyżywienia w kurorcie są całkiem spore. Nie mówię nawet o wydatkach na różne przyjemności, które przecież mi się należą po roku pracy. Sprawdzałeś kiedyś, na jaki urlop cię stać? Czy to głupie pytanie? To można policzyć.

A presja na wakacyjne wyjazdy jest ogromna. Dobrze ci się powodzi, to jedziesz na urlop. Im więcej chcesz zarabiać, tym wycieczka musi być bardziej egzotyczna. Zaklęty krąg. Zwróć uwagę, że mówimy o zjawisku, które jest stosunkowo młode. Zorganizowany przemysł turystyczny nie ma jeszcze nawet 200 lat.

Tylko biedaki nie jadą na wakacje

Co mnie najbardziej zastanowiło? Musisz się ostro tłumaczyć, jeśli nie chcesz nigdzie pojechać na urlop. Nie wydaje ci się, że wyjazdowy urlop jest jakimś narodowym obowiązkiem?

Od czasu do czasu zaglądam na amerykański blog faceta, który jako 30-latek został emerytem. Mr Money Mustache błyskawicznie zebrał oszczędności i pewnego dnia rzucił robotę. Stał się na tyle zamożny, by spokojni żyć z zysków generowanych przez oszczędności. Przy okazji jest oszczędny.

I tu najważniejsze, Pan Wąsacz w jednym z tekstów opisuje poziom swojego życia. Jeździ ekonomicznym samochodzikiem małolitrażowym, dokładnie planuje swoje wydatki. Ogólnie, liczy każdego dolara. Od razu się też gęsto tłumaczy: To, że jest oszczędny nie oznacza, że rezygnuje z wakacyjnych wyjazdów. Jeździ z rodziną i tu, i tam, i do rodziny, i na ciepłe plaże.

To tak, jak musiałbym dokładnie przedstawić moją motywację, dlaczego wybrałem się na rowerze na Węgry i przez dwa tygodnie urlopu wydałem 500 zł. „Dlaczego tak mało? Nie możesz sobie pozwolić na więcej?”, ktoś zapyta. A był to jeden z najbardziej odjazdowych urlopów w moim życiu!

Urlop to maszynka do robienia pieniędzy

Baronowie tour-biznesu są w rewelacyjnej sytuacji. Rozlokowali się na naszym polu karnym i czekają tylko na pierwszą okazję, by nam dokopać. Pokarz mi inną branżę, wokół której panuje powszechne przekonanie, że trzeba kupować tę usługę lub produkt.

Jako nieszkodliwi wariaci pokazywani są globtroterzy, którzy przejechali całą Afrykę, czy Azję za 200 dolarów. Reszta wyciąga pieniądze i słono płaci. Często konsekwencje takiego wydatku odczuwają przez kilka następnych miesięcy.

A teraz odwróć sytuację. Uzbieraj majątek, który sam sfinansuje każdy kaprys o wyjeździe w dowolny zakątek świata. Ciesz się wolnością i życiem bez problemów. Urlop to czysta konsumpcja. Przestań powtarzać za biurami turystycznymi, że ten czas potrzebny jest na zresetowanie umysłu. Kiedy wrócisz do domu z walizkami i nastawisz pierwsze pranie, znajdziesz się w punkcie wyjścia. Od zera zaczniesz budować swój majątek.

Teraz już o tym wiesz, bo możesz to policzyć. Decyzję podejmujesz sam.

Często odwiedzane