Udostępnij

Prosty budżet domowy przyda się gdy zaczyna brakować pieniędzy. Jest punktem wyjścia jeśli przypuszczasz, że marnujesz gotówkę. Proste zasady, cztery grupy wydatków. Zobacz, że działa.

Znam wielu ludzi, którzy niechętnie patrzą na tabele z kolumnami liczb. Dla nich sama myśl o konstruowaniu budżetu jest odrażająca. Rozumiem to. Wiem też, z czego wynika takie podejście.

Dlatego, ten pierwszy budżet domowy zrobię całkiem inaczej, niż te, które już widziałeś. Zaraz się przekonasz, że wszystko zbuduję na czterech grupach, które znasz. Jeśli stwierdzisz, że to ma sens, a pieniądze zaczną zgadzać się w portfelu, sam zaczniesz robić budżet matematyczny (ten opisuję w innym artykule). Teraz poruszam się tylko wśród rzeczy, które znasz. Niczego nie musisz się na nowo uczyć

Jak oszczędzać pieniądze

Od czego zacząć? Gdy nigdy w życiu nie próbowałeś ogarnąć pieniędzy, zacznij od tego, co robiły nasze mamy lub babcie. Upraszczam wszystko. Zobaczysz, że to jest do zrobienia. Z czasem przekonasz się, że może to być nawet przyjemne. Zwłaszcza, gdy zacznie rosnąć kupka oszczędności.

Przed erą komputerów oraz arkuszy kalkulacyjnych, nasze mamy i babcie rozkładały pieniądze do różnych kopert. W ten sposób dokonywany był najbardziej podstawowy podział dostępnych pieniędzy (zasobów) na każdą z grup wydatków (zobowiązań).

Na czym można oszczędzać

Jest tylko pięć podstawowych kategorii wydatków, bez których normalne funkcjonowanie każdego z nas nie jest możliwe:

  1. Jedzenie. Tu jest wszystko związane z prawidłowym rozwojem. Za chwilę zobaczysz, co wypadnie z podstawowego koszyka, a co w nim zawsze będzie się znajdowało.
  2. Mieszkanie. Prócz czynszu należy doliczyć opłaty za prąd, wodę, gaz, telefon oraz internet. Jeśli spłacasz kredyt za mieszkanie, rata też dochodzi do tej kategorii.
  3. Zdrowie / ubezpieczenie. Po co się nim zajmować, skoro jestem zdrowy? To proste, gdy zachorujesz będziesz miał problem z którym sobie nie poradzisz bez zaplecza. Ile przeznaczać na zdrowie i jak to robić, opisuje w osobnym artykule.
  4. Podstawowe ubranie. To jest jedyna pozycja wydatków nieregularnych, którą znajdziesz w tym zestawieniu. Dlaczego tak jest, też się przekonasz za chwilę.
  5. Transport. Mam tu na myśli wszystkie koszty, które musisz ponieść, by dostać się do miejsca w którym zarabiasz pieniądze. W chwili, gdy ogarniamy budżet domowy, mniej istotny jest weekendowy wypad nad jezioro. Ta grupa wydatków znajdzie też swoje miejsce.

Wszystkie inne wydatki, których tu nie wymieniłem, możesz ciąć do woli. Oczywiście, będzie to miało wpływ na standard życia i zaspakajanie różnych zachcianek. Ale nic nie zagrozi normalnemu funkcjonowaniu na podstawowym poziomie. Wynika to przynajmniej z teorii finansów osobistych.

Ile mam pieniędzy w dłoni

Tworzenie pierwszego budżetu rozpoczynam od określenia punktu z którego startuję. Zapisuję wysokość ostatniej pensji, jaką dostałem. Uważaj, nie są to pieniądze, które za chwilę dostanę. Nie biorę też pod uwagę podwyżki lub obiecanej premii z przyszłości. W tych obliczeniach pod uwagę biorę tylko gotówkę, którą realnie dysponuję.

Wersja bardziej realistyczna polega na ułożeniu na stole całej wypłaty w prawdziwych banknotach. Polecam każdemu, przynajmniej raz tak zrobić. To jest wyjątkowe uczucie, gdy zobaczysz ile prawdziwych pieniędzy, na co wydajesz. Czasami taki eksperyment przyspiesza decyzje o opracowaniu budżetu i rozpoczęciu oszczędzania.

W posługiwaniu się pieniędzmi jest kilka magicznych kręgów, które wywierają na nas ogromny wpływ. I właśnie te bariery próbują pokonać wielkie korporacje, by nakłonić nas do większych i większych zakupów. Chcą zneutralizować mechanizm krytyczny, który ocenia decyzje finansowe. Jednym z bardzo silnych uczuć jest żal wynikający ze straty pieniędzy. Przed chwilą miałem na stole 300 zł. A teraz już nie mam moich pieniędzy, bo je wydałem na buty.

Dlatego cały system zaspokajania potrzeb robi wszystko, by oderwać zakupy od prawdziwych pieniędzy. Łączy wydatki konsumpcyjne z wymyślonym zapisem księgowym, który trzeba uregulować dopiero za jakiś czas. Teraz to nic nie kosztuje. To jest pułapka nowoczesnego handlu.

Najszybciej opanujesz swoje pieniądze, gdy zaczniesz posługiwać się prawdziwymi pieniędzmi.

Budżet domowy, od czego zacząć

Teraz zaczynasz spisywać wszystkie wydatki, które jesteś w stanie zidentyfikować w tym miesiącu. A wszystko robisz w czterech grupach, oznaczonych kolorami.

I. Natychmiast muszę – kolor krwisty czerwony

II. Wkrótce muszę – pomarańczowy

III. Natychmiast chcę – niebieski

IV. Wkrótce chcę – błękitny

I Grupa czerwona – grupa bólu

W pierwszej grupie nic nie zależy od ciebie. Nie ma tu mowy o wolności wyboru finansowego. Gdy poruszasz się tylko w polu czerwonym, twój budżet domowy nie istnieje. Tu jest ciągłe gaszenie pożarów. Za każdym razem musisz, natychmiast uregulować najbardziej pilne rachunki.

Będą to czynsz, rachunki za telefon, podstawowe zakupy na jedzenie, leki, bilet autobusowy, rata kredytu. Tej grupy nikt nie lubi, bo jest obowiązkowa.

Po rozpisaniu najważniejszych wydatków (z kwotami), które natychmiast trzeba opanować, pewnie zauważysz, że wszystkie czerwone pieniądze idą na pięć podstawowych kategorii, które wymieniałem na początku (jedzenie, mieszkanie, zdrowie, podstawowe ubranie, transport).

Czerwone pieniądze nie idą na wyszukaną kolację na mieście. Nie przeznaczę ich nawet na smakołyk, którym umilam sobie drogę do pracy (bo ten chcę, a nie muszę teraz). Jeśli rozwalą mi się buty, które noszę codziennie, natychmiast muszę je kupić.

Gdy opanujesz pierwszą grupę, należą ci się brawa. Przechodzisz do najważniejszej sprawy swojego, pierwszego budżetu domowego. Zaczynasz rządzić swoimi pieniędzmi. Teraz, od twojej zaradności bardzo dużo zależy.

Masz do wyboru, zająć się grupą pomarańczową (za chwilę muszę). Albo niebieską grupą wydatków (teraz chcę). Pewnie domyślasz się, że w chwili kiedy pieniądze zamienią się w niebieskie, wrócisz do sytuacji z której startowałeś. Wszystkie pieniądze przepłyną między palcami. Impulsywne wydatki na konsumpcję potrafią rozwalić każdy plan wydatków osobistych.

II Grupa pomarańczowa – za chwilę muszę

W grupie drugiej „za chwilę muszę” zapisz obowiązkowe wydatki, które czekają cię w przyszłym miesiącu. Spróbuj dokładnie zidentyfikować te koszty na trzy miesiące do przodu.

Jeśli dziś wiem, że za trzy miesiące płacę ubezpieczenie samochodu (1.200 zł podzielić przez trzy miesiące, dziś odliczam 400 zł). Jeśli co roku rozliczenie ogrzewania i duża dopłata do czynszu przychodzi pod koniec czerwca (600 zł podzielić na dwa miesiące, odlicz 300 zł i za miesiąc kolejne 300 zł). Z tych dwóch pozycji wynika, że muszę wygospodarować w tym miesiącu 700 zł.

W ten sposób, pomarańczowe pieniądze idą tam, gdzie im każesz. Ich celem są obowiązkowe wydatki w przyszłości. W efekcie, gdy przychodzi czas, by wyjąć z portfela 1.200 zł jednorazowo, nie ma bólu, jak w przypadku grupy czerwonej. Widzisz różnicę w obu sytuacjach? Gdy masz na przygotowanie się do tego wydatku cały rok, to miesięcznie odkładasz zaledwie 100 zł. Na tym polega potęga planowania wydatków w drugiej grupie (za chwilę muszę).

Teraz masz pełne pole manewru. Nawet przy pozycjach obowiązkowych. Możesz przecież dojść do wniosku, że nie potrzebujesz już samochodu. Albo, że koszty utrzymania auta na dziś przekraczają twoje możliwości finansowe. Wtedy pozbywasz się samochodu. Tym samym pozbywasz się obowiązkowej opłaty za ubezpieczenie. 1.200 zł zostaje w kieszeni.

Poduszka finansowa jest pomarańczowa

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy po ogarnięciu wszystkich wydatków z czerwonej i pomarańczowej grupy (pierwszej i drugiej) zaczynasz tworzyć poduszkę finansową.

Pokażę ci to na przykładzie opłaty za czynsz.
Załóżmy, że wszystkie koszty mieszkania to 1.000 zł. W tym miesiącu „muszę teraz” zapłacić tę kwotę. Wiem, że za miesiąc też czeka mnie ta opłata (pomarańczowa grupa), więc odkładam 500 zł na przyszły miesiąc.

Za trzydzieści dni znowu opłacam wszystkie rachunki (czerwona grupa) plus rezerwa na poduszkę (kolejne 500 zł). Po czterech miesiącach mam uzbierane 2.000 zł rezerwy. Teraz już mnie nic nie zaskoczy. Po pewnym czasie systematycznego oszczędzania mogę wykreślić mieszkanie z pierwszej grupy (natychmiast muszę) i co miesiąc zasilać tylko pozycję pomarańczową.

Kiedy nigdy dotąd nie pracowałeś z budżetem osobistym, teraz tylko to sygnalizuję. Na razie nie zaprzątaj sobie tym głowy.

Wszystkie zachcianki, teraz chcę i już

Zakupy, których dokonujemy pod wpływem impulsu rozsadzają zazwyczaj budżet domowy. Zaspokajanie chwilowych zachcianek, nawet tych drobnych (przekąski, słodycze, kosmetyki, elementy garderoby itd.) generuje w sumie wysokie koszty.

Oczywiście, jeśli masz przemyślany system finansów osobistych. Jeśli wydatki idealnie bilansują się z przychodami i zostaje spora rezerwa, możesz pozwolić sobie na kaprysy. Pieniądze są przecież po to, by robić z nich użytek.

W sytuacji, gdy robisz swój pierwszy budżet, uczciwie trzeba zakwalifikować wydatki do niebieskiej grupy. Mimo wielu prób, nigdy nie udało mi się przenieść butelki czerwonego, hiszpańskiego wina z grupy niebieskiej (teraz chcę) do czerwonej (teraz muszę).

Ale powiedzmy sobie też szczerze, w całym tworzeniu budżetu chodzi o to, by w pełni kontrolować wydatki. By czuć się bezpiecznie, że nic mnie nie zaskoczy w kwestii finansowej. Dlatego zawsze proponuję, by pieniądze niebieskie zamieniały się w błękitne.

Budżet domowy zachcianek, czyli bujanie w obłokach

Planowanie zachcianek w długiej perspektywie (wkrótce chcę) jest rewelacyjną sprawą. W biografiach wielu ludzi, którzy odnieśli sukces finansowy, znajdziesz ten element. Po to ciężko pracujemy, by spełniać swoje marzenia. To jest najpełniejsze urzeczywistnienie zasady odroczonej w czasie nagrody za oszczędzanie. W przyszłości mogę znacznie więcej skonsumować niż teraz.

Do błękitnej, czwartej grupy wpada na przykład najnowszy model ulubionego telefonu, egzotyczne wakacje oraz butelka czerwonego wina (przeniesiona z grupy trzeciej). Często okazuje się też, że wydatki zaplanowane w tej kategorii, z czasem same z niej znikają. Dzieje się tak, bez wydawania pieniędzy.

Po prostu są zachcianki, które tracą z czasem atrakcyjność. Albo w ich miejsce wchodzą inne. Ta sama butelka wina może zamienić się na bilety na spektakl w teatrze muzycznym.

Kolor pieniądza, a budżet domowy

W planowaniu finansów osobistych, chodzi o uświadomienie sobie, że budżet domowy jest odzwierciedleniem naszego życia w wymiarze finansowym. Mózg człowieka ma ogromne możliwości. Jeśli zdecyduję o przeznaczeniu konkretnej kwoty pieniędzy na konkretny, ważny cel, to prawdopodobnie zrealizuję to założenie.

Mało prawdopodobne jest, że pieniądze pomarańczowe, na buty dziecka wydam dziś na zestaw głośników do kina domowego (niebieskie). Z drugiej strony, gdy w sobotni wieczór wychodzę z niebieskimi pieniędzmi z domu, raczej nie przeznaczę ich na moją przyszłą emeryturę.

Do pierwszego budżetu domowego potrzebna jest tylko kartka i długopis. Jeśli chcesz, by twoje wysiłki przyniosły jakiś efekt, nie rób tych obliczeń w pamięci. Tu nasze mózgi zazwyczaj przeceniają dochody i minimalizują zobowiązania. Gdy uda ci się zidentyfikować wydatki w grupach, świadomie będziesz rozdzielać pieniądze. A sytuacja, gdy z finansowego punktu widzenia, nikt ci nie będzie mówił, co musisz robić, jest rewelacyjna.

Myślę tak – jeśli w każdym domu będzie choć jedna zaradna osoba, która zna podstawowe zasady finansów osobistych, zmienią się wyniki finansowe wielu ludzi. Jeśli oceniasz, że mój artykuł ma wartość, podaj go dalej.

Piotr Kamiński LiczPieniadze.pl

Kto to robi?

Nazywam się Piotrek Kamiński. Na LiczPieniadze.pl zajmuje się bezpieczeństwem finansowym. Ten temat fascynuje mnie z trzech powodów… Więcej

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.