Udostępnij

Kobiety zajmujące się dziećmi i domem nie zarabiają. Od nich ważniejsi są ci, którzy przynoszą wartość. Którzy zarabiają. Te tylko siedzą w domu i nic nie robią… Natrafiłem na dyskusję, która mnie wkurzyła. Chyba, że masz inne zdanie.

Na pewnym, amerykańskim Twitterze inwestycyjnym natrafiłem na dyskusję o tym, czy kobiety (mężczyźni też, ale oni są w mniejszości) zajmujące się domem, mają jakąkolwiek wartość dla gospodarki. Poraziło mnie przekonanie większości, że – z punktu widzenia inwestycyjnego – kobiet świadomie pozostających tylko z rodziną, nie należy brać pod uwagę w tych analizach. A może od razu pozbawić ich wszelkich, innych praw. I będzie spokój.

Jeśli zajmuje się domem, to nic nie robi

Kilkanaście lat temu, w Środzie Śląskiej spotkałem dziewczynę, która świadomie zdecydowała się na poświęcenie w całości rodzinie. Pełna energii, wybuchowa mamusia stwierdziła wtedy z odrazą: „To jakiś błąd społeczny, gdy mówi się, że kobiety zajmujące się tylko dziećmi nic nie robią. To najbardziej twórcze i odpowiedzialne zadanie jakie znam.”

Przez kilka godzin opowiadała o intensywnym planie dnia w którym obowiązki wobec dzieci, przeplatane są innymi zajęciami związanymi z egzystencją całej rodziny.

Jaki jest koszt pracy mamuśki?

Kilka lat temu, działający na rynku pracy serwis salary.com przeliczył na dolary wartość pracy rodzica (kobiety lub mężczyzny), który decyduje się na pełnoetatowe zajęcie się dziećmi i domem. Zgodnie z amerykańskimi standardami wyszło około 110 tysięcy dolarów rocznie(!).

W przeliczeniu przyjęto koszt zastąpienia, czyli odpowiedź na pytanie, ile kosztowałyby na rynku usługi wykonywane przez osobę pozostającą w domu.

Szybka i bardzo uśredniona kalkulacja tego typu w polskich warunkach dało mi dziś astronomiczną kwotę 40.000 zł rocznie. A brałem pod uwagę tylko ośmiogodzinną opiekę nad dziećmi, przygotowanie jednego posiłku dziennie wraz z zakupami i cztery sprzątania w miesiącu. O zajęciach edukacyjnych dla maluchów i innych obowiązkach dnia codziennego nawet nie wspominam.

emerytura-rodzina

Wartość pracy rodzica (kobiety lub mężczyzny), który decyduje się na pełnoetatowe zajęcie się dziećmi i domem w Stanach Zjednoczonych wynosi co najmniej 110 tysięcy dolarów rocznie(!).

Gospodyni domowa to brzmi dumnie

Na blogu joleisa.com znalazłem tekst o kobiecie, która w Excelu planuje cały dzień dla swoich dzieci. Cała praca planistyczna dotyczy przede wszystkim zajęć rozwojowych dla dzieci. Odpowiedniego doboru rodzajów zabawy i aktywności maluchów, by odpowiadały fazie rozwoju dziecka (How to Show Your Financial Worth as a SAHM, gdzie SAHM oznacza Stay at Home Mom).

To jest gigantyczny potencjał, którego nie można lekceważyć. Dlatego nie rozumiem presji na to, by „zmuszać” rodzica (bo często są to też mężczyźni) do obowiązkowego wychodzenia z domu do pracy. Wbrew pozorom, perfidną formą tego zjawiska jest też, teraz tak bardzo modna idea zdalnej pracy w domu.

Ile razy słyszałem, skoro już siedzisz cały dzień w domu z dziećmi, to przecież możesz chwilę popracować nie wychodząc do biura. To kolejna pułapka. A co jeśli ktoś chce być pełnoetatowym gosposiem, rodzicem, kucharzem familijnym?

Strażniczka ogniska domowego w ubezpieczeniu

Na LiczPieniadze.pl piszę głównie o ubezpieczeniach na życie. W tej branży podstawowy punkt wyjścia do każdej dyskusji o szukaniu zabezpieczenia jest hasło: W pierwszej kolejności należy ubezpieczyć tego, kto w rodzinie najwięcej zarabia. Najsolidniejszą polisę powinien mieć ten, którego strata najbardziej zaboli. To logiczne. Ale co z tym członkiem rodziny, który nie zarabia? Nie jest już ważny? Bzdura.

Jakiś czas temu pisałem tu o kobiecie, którą mąż zostawił po 24 latach małżeństwa. Przez cały czas zajmowała się dziećmi i domem. W rezultacie dziś (jako 44-latka) nie ma szans na emeryturę z ZUS. Więcej znajdziesz w tekście Chcę wreszcie poczuć smak życia! Poradzisz sobie, prawda?

Feministki zapominają o swoich siostrach

Prawdopodobnie będzie to kontrowersyjna teza…
Ale odnoszę wrażenie, że aktywistki walczące o równouprawnienia udają, że istnieje tylko jeden świat. Jest to świat aktywności zawodowej w powszechnym znaczeniu. Czyli, równość zarobków, równość szans w oparciu o kompetencje, parytety itd…

Tymczasem do zagospodarowania jest spora grupa kobiet (głównie kobiet), które świadomie decydują się na rozwój zawodowy w domu. Każda z nich pozbawiona jest świadczeń emerytalnych związanych ze stażem pracy. O zabezpieczeniu w razie wypadku, kalectwa lub rekonwalescencji po ciężkiej chorobie, nawet nie wspominając.
Zgadzasz się ze mną?

Prawo autorskie: alexmaster / 123RF Zdjęcie Seryjne

Gorące teksty

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.
Pieniędzmi zajmuję się zawodowo.