Udostępnij

Czy samotność zabija tak często, jak papierosy i nadwaga? Nasze życie zmienia się błyskawicznie. Sprawdź, czy trafiłeś już do grupy ryzyka. A może internet wszystko uratuje.

30 sekund

Nieustannie pojawiają się nowe badania, które mrożą krew w żyłach. Samotność sprzyja powstawaniu chorób przewlekłych, a w konsekwencji przyspiesza śmierć. Naukowcy z różnych części świata co chwilę ogłaszają, że dzięki rozbudowanym relacjom społecznym można zmniejszyć ryzyko wczesnego zgonu nawet o 50 procent.

Nie-Samotna wioska

Do klasyki przeszedł już przykład wsi na Sardynii, gdzie mieszkańcy żyją dłużej niż wynosi średnia życia mieszkańców Europy. 100-latków można spotkać tam niemal wszędzie.

Oczywiście badacze zwracają uwagę na genetyczną izolację mieszkańców, specyficzną dietę i inne czynniki, które sprzyjają pojawianiu się najgroźniejszych chorób.

Przy okazji zauważają też wyjątkowy charakter więzi, które panują we wsi. Z racji tego, że jest ona otoczona przez trudno dostępne tereny, ludzie nauczyli się (bo musieli) współpracować ze sobą. Jeden pomaga drugiemu, bo – w razie potrzeby – może liczyć na odwzajemnione wsparcie.

Dzięki temu sieć przenikających się relacji jest rozległa i bardzo intensywna. Od spraw związanych z przyjemnościami (wspólne polowania, spotkania w kafejce), przez drobną, sąsiedzką pomoc w sprawach życia codziennego, do zaangażowania w pielęgnacji lub opiece nad osobami chorymi lub niedołężnymi. Co ważne, więzi te wykraczają po za relacje rodzinne.

Szczególną grupą ryzyka stanowią osoby, które kończą aktywność zawodową. W jednej chwili, człowiek otoczony przez ludzi, z którymi łączy go choćby wykonanie zadań, zostaje całkiem sam.

Znajomi i przyjaciele mają wielką moc

Wiele badań przeprowadzanych np. przy okazji rekonwalescencji nowotworowej, przy wychodzeniu z chorób układu krążenia itd., wskazuje na związek pomyślności kuracji ze społecznym otoczeniem. Kluczowe wydają się bezpośrednie relacje z innymi ludźmi.

Co ciekawe chodzi tu o kontakty w świecie rzeczywistym. Nawet intensywna aktywność w sieci nie odnosi takiego samego skutku. Natrafiłem na obliczenia, że jeden mail zmniejsza o minutę czas, który poświęcamy osobom z naszego otoczenia (rodziny, przyjaciół lub znajomych). Nie ma znaczenia liczba interakcji, choćby w mediach społecznościowych. Najważniejsze jest ich zaangażowanie. Tym samym, pojawia się pytanie, czy prócz kliknięcia ikonki „lubię to” idzie za znajomością jakakolwiek, międzyludzka energia.

Badacze wskazują na potęgę kontaktu bezpośredniego. Wymieniają całą gamę związków chemicznych wytwarzanych przez nasz organizm podczas dotyku, rozmowy, czy nawet spojrzenia na drugiego człowieka. Całkiem praktyczny wymiar mają umiejętności i doświadczenie naszych znajomych, które mogą być pomocne w sytuacji krytycznej. Samo wysłuchanie opowieści o problemach zdaje się mieć zbawienną moc.

Problem cywilizacyjny do rozwiązania

Coraz więcej naukowców apeluje do rządów o wprowadzenie programów ochrony mieszkańców przed samotnością. Podobnych do tych, które dotyczą nadwagi lub palenia papierosów. Szczególną grupą ryzyka stanowią osoby, które kończą aktywność zawodową, a tym samym zrywają kontakty z ludźmi z tej samej firmy. W jednej chwili, człowiek otaczany nieustannie przez innych ludzi, z którymi łączy go choćby wykonanie zadań zawodowych, zostaje całkiem sam.

Niespełna 60 milionów Amerykanów cierpi z powodu samotności. To jest mniej więcej tyle ile wynosi ludność Wielkiej Brytanii. Cześć z nich to osoby, których małżonkowie zmarli. Część to rozwodnicy lub single, którzy w odległej przeszłości wybrali taką drogę.

Problem staje się coraz bardziej poważny. Dlatego w państwach rozwiniętych zaczyna się szukać poważnych metod jego rozwiązania.

Prezes został sam

Spotkałem człowieka, który kierował dużą, dobrze prosperującą spółką. Polsko-niemiecki kapitał. Nowoczesne rozwiązania i metody zarządzania. Fajne pieniądze i elektryzujące zadania. Pewnego dnia mężczyzna zachorował. Dokładne badania wykazały nowotwora.

Rozpoczęło się szybkie leczenie. Właściciel spółki nie chciał jednak czekać. Wręczył prezesowi wypowiedzenie. Od razu też wygasły grube polisy, przypisane do stanowiska. Kuracja zakończyła się powodzeniem. Menadżer rozpoczął nowe życie.

Pięć lat temu założył własną firmę. Ale przyznaje, że to jedna wielka porażka. Nie potrafi przystosować się do nowych realiów. Wszystkie kontakty z poprzedniej firmy błyskawicznie się urwały. Rozrywkowe grono znajomych skurczyło się do córki, która właśnie zaczęła studia.

Spotkaliśmy się, gdy choroba nowotworowa wróciła, a po odprawie z poprzedniej firmy zostało tylko wspomnienie.

Często odwiedzane