Udostępnij

Czy jesteś w stanie wydać 14.000 w dwa tygodnie? Przecież to nie problem. Spotkałem taki przypadek. Zobacz – człowiek jest przekonany, że oszczędzanie nie ma sensu, bo nic z niego nie ma.

Każdy ma swoją listę, na którą może przeznaczyć dowolną kwotę. I to, tak od razu, bez mrugnięcia okiem. Były pieniądze i już ich nie ma. Spotkałem człowieka, który w trochę ponad dwa tygodnie wydał 14.000 zł. To jeszcze nie jest dziwne. Zastanawiające są jednak wnioski, do których teraz dochodzi. O tym pisze niżej, z mojego punktu widzenia.

Oszczędzanie zaczęło się dawno temu

Cała historia zaczęła się jedenaście lat temu. Przez zupełny przypadek kobieta zaczęła oszczędzać. Co miesiąc wpłacała 100 złotych. Bez przerwy.

Mniejsza o to, jakie wybrała rozwiązanie oszczędnościowe, bo to nie ma znaczenia dla tej historii. Nie liczymy tu opłacalności oszczędzania, a pochylamy się nad fenomenem ludzkiej duszy. Dla dociekliwych powiem, że były to oszczędzanie w jakimś tam towarzystwie ubezpieczeniowym.

Wreszcie przyszedł czas, że kobieta postanowiła zlikwidować całość oszczędności. Wystąpiła do firmy z wnioskiem o likwidacje rachunku. Po trzech tygodniach przyszedł przelew na grubo ponad 14.000 zł.

Na co wydać 14.000 zł?

Taka kwota może zrobić wrażenie. Mąż kobiety od razu wpadł na pomysł egzotycznych wakacji. Urlop na Dominikanie lub w Meksyku. Często o tym rozmawiali, a zawsze było jakoś szkoda na to pieniędzy. Sama zainteresowana była nieco bardziej praktyczna.

Sporą część oszczędności przeznaczyła na wymianę drzwi balkonowych u swojej mamy. Reszta z tego, co zostało – jak sama mówi „rozeszła się między palcami.” Po dwóch tygodniach 14-tysięczny rachunek pokazywał zero. Tysiąc na dzień(!).

Kiedy rozmawialiśmy kobieta mówi bez ogródek, że to całe oszczędzanie nie ma sensu.

Oszczędności mają sens

Sporą część oszczędności przeznaczyła na wymianę drzwi balkonowych u swojej mamy. Reszta z tego, co zostało – jak sama mówi „rozeszła się między palcami.” Pod dwóch tygodniach 14-tysięczny rachunek pokazywał zero.

Co się dzieje?

Więc zacząłem drążyć. Pierwsza sprawa, która była dla mnie najważniejsza, czy odłożenie tych stu złotych miesięcznie, było dla niej uciążliwe lub wręcz bolesne? Ależ skąd. Co to za kwota? Stówka miesięcznie nie rzutowała znacząco na wszystkie wydatki w rodzinie.

Zwłaszcza, że w ciągu tych jedenastu lat, moja bohaterka poznała swojego, obecnego męża, który też przynosi do domu pieniądze. Więc jej sytuacja materialna poprawiła się.

Dlaczego więc kobieta uważa, że oszczędzanie nie ma sensu? „Bo nic z tego nie mam” – odpowiada od razu. No i tu jest pies pogrzebany.

Liczymy pieniądze

Większa część oszczędności przeznaczona została na najpilniejsze potrzeby. Nie ma znaczenia, czy nasze, czy kogoś z najbliższych. Gdybyś musiał zrobić pilny remont łazienki, a miałbyś na to przygotowany wcześniej budżet (coś w rodzaju oszczędności na większe wydatki) oczywiście wydałbyś pieniądze zgodnie z przeznaczeniem.

W naszym przypadku, oszczędności ze zlikwidowanej lokaty były jedynymi, którymi cała rodzina dysponowała. W tej sytuacji wybór jest taki, albo wiatr i śnieg będzie wpadał przez nieszczelne drzwi do mieszkania, albo spędzimy romantyczny urlop na egzotycznej wyspie.

Nikt nie patrzy na to, że obciążenie oszczędzaniem przez jedenaście lat było bezbolesne. W sytuacji awaryjnej patrzymy na utracone korzyści, które mogły dać pieniądze. Oczywiście zapytałem, dlaczego wcześniej nie udało się zrobić tego remontu u mamy? Jak pewnie się domyślasz, w odpowiedzi usłyszałem, że nie była za co.

Przy okazji liczenia pieniędzy na urlop (hobby, przyjemności) wspominałem o specjalnym słoiku, który mam na ten cel. Przy okazji większych wydatków (co pojawia się w kalkulatorze o pensji mojego partnera) są osobne oszczędności. Na jeszcze inną kupkę odkładane będą pieniądze na emeryturę.

Gorące teksty