Udostępnij

Zapamiętaj, darmowe eBooki nie istnieją! Ludzie, co jest z wami? Za wszystko trzeba płacić. Nic nie ma za darmo. Czytnik eBooków nie służy tylko do przechowywania kradzionych książek. Obciachem jest też sikanie na wrocławskim Rynku.

W niedzielę na wrocławskim Rynku. Mamuśka z dwójką brzdąców podchodzi do drzewa, tuż obok fontanny. Starszemu zdejmuje spodenki i mały oddaje w sercu europejskiej metropolii przetworzoną colę z McDonalda. Zwyczajnie sobie sika. W koło knajpa na knajpie. Obok publiczny kibel. Ale środek Rynku jest najlepszym miejscem na oddanie moczu, jak jakaś syberyjska tajga.

Wszystko za free

Ze zmartwionym wyrazem twarzy odzywam się więc do mamuśki “Oj, źle to wygląda”. Na co słyszę (przecież wiedziałem co usłyszę), że dziecko już nie mogło wytrzymać, że chłopiec dopiero nauczył się wstawać z nocnika (tak na oko 4-5 lata miał) i wreszcie, że “NIE będę nabijać kabzy tym, co zdzierają za korzystanie z toalety w restauracjach”. Trafiony, jak rządowy samolot rosyjską rakietą.

Darmowe eBooki dla wszystkich

Chłopięcy siusiak i ciepły strumień symbolem walki z podłymi właścicielami knajp, co to tylko piwo leją i upychają złotówki w siennikach. Ba, jest to symbol walki z całym kapitalizmem, który jednym przecież daje więcej, a innym tylko coraz więcej zabiera.

Pokolenie “ściągam”

W ten oto sposób mamuśki w calej Polsce (bo przypuszczam, że nie jest to tylko przypadłość wrocławska) więc w całej Polsce mamuśki hoduję całą generację wojowników z systemem. Za kilkanaście lat ów brzdąc stanie się Po-Ch*ju-Fest-Zadowolony-Z-Siebie posiadaczem piętnastoletniego BMW. Jadać setką przez osiedle pełne dzieci, będzie rzucał przekleństwami, że jakiś debil wprowadził tu ograniczenie prędkości. Mocz z bruku wyparuje, a latorośl nasiąknie specyficzną nonszalancją.

Czarne, to czarne

Tylko w naszym kraju kradzież eBooków (gier, oprogramowania itd, generalnie własności intelektualnej) nazywa się pieszczotliwie “ściąganiem”. “Co tam robisz?” “A nic, ściągam Gwiezdne wojny…” Gdyby typ ściągał jabłka z warzywniaka, dostałby od właściciela sklepu takiego kopa, aż miło patrzeć.

Darmowe ebooki

Tylko w naszym kraju kradzież eBooków (gier, oprogramowania itd, generalnie własności intelektualnej) nazywa się pieszczotliwie “ściąganiem”. “Co tam robisz?” “A nic, ściągam Gwiezdne wojny…”

Każdy złodziej, to pijak

Na Twitterze, jakiś miesiąc temu, człowiek pyta otwartym tekstem “Jeśli kupie sobie czytnik, to czy będę musiał płacić za książki?” A jak kupisz sobie samochód, to musisz kupować paliwo?

Znajoma sprzedaje czytniki ebooków. Każdego, kto u niej kupuje pyta: “A jaki będzie pierwszy eBook, który na nim przeczytasz?” Dwanaście czytników w ubiegłym tygodniu sprzedała. Dwanaście razy słyszała tekst w odpowiedzi: “Dokładnie nie wiem, pościągałem sobie tego bardzo dużo. Wszystkie darmowe ebooki” Oczywiście jest szansa, że było to dwunastu miłośników literatury klasycznej, którzy uwielbiają serwis wolnelektury.pl i od dziś zaczynają czytać tylko Mickiewicza Adama lub innego Słowackiego.

Ale nawet wolnelektury.pl działają za pieniądze, które ludzie z dobrego serca im wpłacają na przerobienie książek na eBooki. To, że książki są bezpłatne, nie oznacza, że to ramowe ebooki. Wpłaciłeś coś, kiedyś na ich fundusz książkowy?

Nie wstyd ci?

Magdalena Parys, autorka kryminałów opowiada o ludziach, którzy bez żenady przyznają się jej, że ściągną książkę z chomika. Na spotkanie z Andrzejem Sapkowskim przyszedł czytelnik ze skopiowaną w całości książką i prosił pisarza o autograf.

“Rzeczą charakterystyczną dla Polski jest to, że jako konsumenci treści obecnych w sieci wyrobiliśmy w sobie poczucie, że wszystko ma być za darmo, co dość zauważalnie przekłada się na brak szacunku do własności intelektualnej”, twierdzi Bartłomiej Gola (Speedup Group).

Za każdą rzeczą, którą “ściągasz sobie” z internetu stoi człowiek, który na tym traci.

Ten tekst napisałem w 2015 roku, ale ciągle jest niestety aktualny.

Gorące teksty

Zazwyczaj można mnie spotkać we Wrocławiu.
Rozmawiam z ludźmi. Pokazuję wszystkie możliwości.